Zbawienny róż Karima Rashida
Zbawienny róż Karima Rashida
- Urodzony w Kairze w 1960 roku jako pół Egipcjanin, pół Brytyjczyk, wychował się i wykształcił w Kanadzie, potem zaczął liczne podróże.
- Pełen sprzeczności, zaskakujących wypowiedzi jest ewidentnie umiejętnym kreatorem własnego sukcesu, ale też bardzo płodnym artystą.
- Miłośnicy talentu Karima Rashida mogą się też udać do Belgradu – w postkomunistycznym, szarym kontekście zakwita tam jak różowy tulipan niezwykłe miejsce.
Manifest Rashida głosi, że pragnie on upiększyć świat, uwolnić ludzi od nostalgii, staroświeckich tradycji, rytuałów, braku znaczenia i kiczu. Lecz jego projekty i własny image, zdradzające zamiłowanie do różu, często się o ten ostatni ocierają. Otoczony aurą kontrowersji, zaciera swoje pracowite ręce – jest to niewątpliwie woda na młyn jego autopromocji.
Trudno powiedzieć, jakiej jest narodowości. Urodzony w Kairze w 1960 roku jako pół Egipcjanin, pół Brytyjczyk, wychował się i wykształcił w Kanadzie, potem zaczął liczne podróże. Obecnie ma swoje prywatne studio w Nowym Jorku, ale bardzo często bywa też w Belgradzie, skąd pochodzi jego żona. Ubrany zawsze na biało, z różowymi dodatkami jest jedną z czołowych postaci nowoczesnego design'u. Rozpoznawalny, prowokujący, ryzykownie wystawiający konserwatywne gusta na pokuszenie wytworzył swój własny styl. Główną jego cechą jest fascynacja tworzywami sztucznymi, dlatego bywa nazywany poetą plastiku. Świetlaną dla niego wizją przyszłości jest człowiek złożony w połowie z syntetyków. Tymczasem stosuje je we wszystkich dziedzinach, w których się porusza, a jest ich całe spektrum: meble, projekty wnętrz, sprzętu elektronicznego, znaki graficzne firm, flakony perfum, kolekcje ubrań, butów. Innymi składnikami stylu Rashida są zdecydowane barwy, geometryczne wzory oraz obłe linie. Hołduje też zasadzie wielofunkcyjności – jego zdaniem jeden przedmiot powinien zastępować trzy inne. Doskonałym tego przykładem jest jego słynne Q Chaise – zależnie od potrzeby chwili przeistacza się ono w stolik, fotel lub szezlong.
Pełen sprzeczności, zaskakujących wypowiedzi jest ewidentnie umiejętnym kreatorem własnego sukcesu, ale też bardzo płodnym artystą. Ma na koncie ponad 3000 projektów, z których wiele jest elementem stałych ekspozycji w najbardziej renomowanych muzeach świata, jak nowojorskie MoMo, czy paryskie Centre Pompidou. Cieszy się zarówno popularnością gwiazdy, jak i uznaniem środowisk naukowych – ma na koncie dwa doktoraty honoris causa - Ontario College of Art and Design oraz Corcoran College.
Oprócz kilkudziesięciu wystaw indywidualnych, jego prace można zobaczyć w sprzedaży, ponieważ współpracuje z najbardziej topowymi markami, od Alessi i Georga Jansena po Kenzo, Pradę i Issey Miyake, a także Coca Colę. Produkty sygnowane nazwiskiem Rashid
osiągają często zawrotne ceny – na przykład za stolik trzeba zapłacić nawet kilka tysięcy dolarów. Nieco kłóci się to z głoszoną przez artystę wizją demokratycznego i dostępnego dla wszystkich design'u na wysokim poziomie... Gwoli sprawiedliwości trzeba jednak też wspomnieć o takich projektach, jak krzesło Oh-Chair stworzone dla Umbry, które kosztuje tylko 60 dolarów.
Miłośnicy talentu Karima Rashida mogą się też udać do Belgradu – w postkomunistycznym, szarym kontekście zakwita tam jak różowy tulipan niezwykłe miejsce. Majik Restaurant przyciąga już z daleka swymi fioletowo-różowymi oknami o fantazyjnej, obłej formie. Wewnątrz kryje się kraina koloru i wyobraźni, gra kształtów i niespodzianek formy nawet najzwyklejszych przedmiotów. W dwóch pomieszczeniach można wyczarować na podświetlanych ścianach – zależnie od życzenia gości - różne barwy: zielone lub fioletowe, czerwone lub białe.
Nieregularne kształty mebli, czarne geometryczne linie na białej podłodze, lampy niczym poszarpane chmury tworzą ekstrawagancki klimat – idealny na niezapomnianą imprezę z przyjaciółmi. Istotnym elementem wystroju jest konsola diżejska, za którą czasem może zasiada sam mistrz Rashid – bowiem muzyka i jej kreowanie to również jego wielka pasja.
Jest to więc wielobarwna postać w świecie design'u, która jeszcze wiele razy z pewnością nas zaskoczy.






